Przychodzi baba do lekarza a dobry lider do szefa…

Przychodzi baba do lekarza a dobry lider do szefa…

dobry lider

Dzisiaj Wyzwanie-Zagadka, które uczy kiedy i  po co dobry lider powinien przyjść do szefa. Zaczynamy!

Wyobraź sobie, że jesteś młodym, ambitnym wilkiem. W sensie metaforycznym :). Masz na koncie wiele kursów, certyfikatów i uścisków dłoni ważnych osób, przeszkolili Cię też z tego jak być dobrym liderem. A dobry lider jak już wiesz przychodzi z rozwiązaniem, a nie problemem.

Pracujesz w firmie już kilkanaście miesięcy, Twój cel jest jeden – awansować. Myślisz o tym przed zamknięciem oczu wieczorem i po otwarciu ich rano. Ciągle główkujesz jak to zrobić i doszedłeś do wniosku, że osiągając spektakularny sukces, najlepiej samodzielnie.

Wreszcie trafia się świetna okazja. Prowadzisz projekt, który wymaga współpracy międzynarodowej. Ty jesteś w Polsce, kilka osób w Brukseli, kilka w USA. Plus wsparcie kilku osób zawiadujących ważnym serwerem w Niemczech. Żeby móc ukończyć projekt potrzebujesz, aby chłopaki z Germanii wykonali zmiany, które pozwolą Twojej aplikacji dobrze zadziałać. Takie zmiany nie są proste i zazwyczaj zajmują trochę czasu. Normalnie około 2-3 tygodni, bo tak zostały ustalone procedury. Z Twojego punktu widzenia to bez sensu, bo co to za problem zrobić małą zmianę?

No ale, tak to jest. Żeby wiedzieć jakie zmiany trzeba zrobić potrzebujesz z kolei informacji od ekip z Brukseli i Ameryki. To trwa trochę dłużej niż powinno i czas na zgłoszenie zmian na serwerze do niemieckiego zespołu niebezpiecznie się kurczy. Jeszcze kilka dni i nie zdążysz. Już nie czujesz się tak świetnie jak na początku… wizja awansu zaczyna się rozmazywać, a Tobie momentami serce bije szybciej niż powinno. Zaciskasz zęby i trzymasz kciuki… no i liczysz, że komu jak komu, ale Tobie musi… no dobra teraz to już bardziej pasuje słowo “powinno” się udać.

Niestety życie czasem zaskakuje nie tak jakbyśmy chcieli. Jak już się domyślasz…. nie udało się. Tak naprawdę to każdy to wiedział, oprócz Ciebie. Ty nie dopuszczałeś takiej myśli, bo dziecku szczęścia obdarzonemu niesamowitym intelektem i umiejętnościami takie rzeczy się przecież nie przydarzają.

Termin spokojnego wdrażania minął, zostały jeszcze 2 tygodnie do uruchomienia aplikacji więc nadszedł czas decyzji.

Co zrobisz? Która z tych odpowiedzi jest Twoim zdaniem najlepsza?

A Pędzisz z płaczem do swojego szefa i błagasz o pomoc

B Walczysz do ostatniej chwili, bo trzeba przyjść z rozwiązaniem, a jak się nie udaje to mówisz, że zrobiłeś co w Twojej mocy i prosisz szefa swojego szefa (z grubej rury), żeby interweniował

C Nic nie robisz, to wina tych z USA

D Uaktualniasz profil na portalu społecznościowym, odnawiasz kontakty, przygotowujesz CV i liczysz ile dni urlopu zostało Ci do wykorzystania w ramach obecnego stosunku pracy

Zdradzę Ci, że to historia z mojego życia 🙂

B Ja tak zrobiłem :). W końcu byłem młodym liderem. Walczyłem do ostatniej chwili, a jak już się nie dało to poszedłem do szefa szefów i powiedziałem, że mamy problem. I poprosiłem grzecznie, żeby mi pomógł przekonać Niemców, żeby zrobili coś poza procedurą! To dopiero akcja, nie? Ordnung muss sein, a ja poza procedurą :). Ułańska fantazja. Ale nie to było najgorsze. Szef szefów, zanim został naszym szefem w Warszawie był szefem za Odrą i to on wprowadzał te procedury! Ubaw po pachy. Zrobić idiotę z szefa swojego szefa przed jego poprzednimi podwładnymi. Osiągnięcie na medal! Brawo JA ;). To nie jest dobra strategia.

C Można zagrać i tak. Jak masz dobre papiery, to czemu nie :). Niech się tłumaczą. Ale raczej po czymś takim nie awansujesz ;). Nie wspominając o tym, że jako kierownik projektu i tak jesteś umoczony, nieważne kto skopie sprawę :(. Tak nie rób.

D Może to dobra opcja. Bo jeżeli przy takiej sytuacji chcesz zmieniać pracę to na kierownika projektu się nie nadajesz :(. Takie sytuacje to codzienność. Chociaż prowadziłem kiedyś projekt, gdzie wydrukowałem sobie na starcie CV, schowałem do szuflady i jakoś co tydzień wyciągałem je z szuflady będąc pewnym, że to moje ostatnie spotkanie statusowe 😉

A To najlepsza opcja. Chociaż można pominąć płacz i błaganie. Można rzeczowo do tego podejść – Jak wygląda sytuacja? Jakiego wsparcia potrzebujesz? Nikt Ci głowy nie urwie. Takie rzeczy się dzieją. To na pewno lepsze rozwiązanie niż B, bo nikt nie lubi jak się go stawia pod ścianą.

Lekcja projektowa na dziś?

Szefowie nie lubią niespodzianek! Jeżeli zapowiada się fuck-up to daj znać z wyprzedzeniem, żeby Twój przełożony mógł zareagować i zachować twarz! Tak właśnie robi dobry lider.

Mariusz Kapusta
Mariusz Kapusta
Ekspert zarządzania projektami z ponad 17 letnim doświadczeniem, trener i przedsiębiorca. Od prawie 9 lat jest też właścicielem firmy Leadership Center. Autor książki „Zarządzanie projektami krok po kroku” i twórca metody 12 pytań, które w bardzo prosty sposób uczą zarządzania projektami. Z pasją tworzy gry symulacyjne dla managerów. Triathlonista i maratończyk. Wielbiciel Rozwoju Osobistego, czemu daje wyraz na mariuszkapusta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *