Narzędzie do nieosiągania celów

Narzędzie do nieosiągania celów

Jak zrobić, żeby się nie narobić

Wiosna 🙂 Przepełnia Cię nowa energia? Zamierzasz podbić świat, wdrażając genialne pomysły w swojej firmie? Gratulacje! Jeżeli bardzo lubisz swoje pomysły i traktujesz je jak dzieci, to nie czytaj dalej. Bo dzisiaj zamierzam Ci dać do ręki coś, dzięki czemu wielu rzeczy w najbliższym czasie nie osiągniesz. Cieszysz się? Bo ja mam już na twarzy banana, widząc tegoroczną rzeź niewinnych pomysłów :)*

Dzisiejszy problem jest kolejnym rozwiązaniem

Jeżeli prowadzisz firmę już od jakiegoś czasu, byłeś przy jej narodzinach, rozwijałeś ją i pielęgnowałeś, to mogłeś nabrać sporo przekonań, które były przydatne w przetrwaniu do tej pory, natomiast dziś są ciężarem. Jednym z nich jest hasło: „działaj na czuja i zobacz, co się wydarzy”. Zaczynając działalność biznesową, praktycznie niewiele wiesz, więc wszystko, co zrobisz stanowi wartość dodaną. Później, gdy pomysł chwyci, niesiony prądem, działasz dalej i odnosisz sukcesy. Aż do momentu, gdy zorientujesz się, że niektóre z twoich „genialnych przebłysków” zaczynają być ciężarem dla Twojej firmy, a także bardzo często — dla Twojego czasu.

Jak zrobić, żeby się nie narobić

To jest bardzo dobre pytanie, jeżeli jesteś przedsiębiorcą. Do tego się w końcu sprowadza Twój biznes — osiągania konkretnego celu szybko, tanio i w jakości oczekiwanej przez klienta. Im niższe koszty tym większe zyski i/lub więcej klientów, bo możesz zaproponować lepsze ceny, lepszą obsługę, szybszy czas realizacji. Odpowiedzą najlepszą na pytania postawione w tym akapicie jest: nic nie robić! Wybacz, wiem, że jesteś kreatywny, chcesz jak najwięcej i jak najlepiej dla firmy. Jesteś uzależniony od rozwoju. Może czas pójść na odwyk?

Szanuj czas swój i zasoby swoje

Jeżeli jesteś najwyżej w hierarchii swojej organizacji, Twoje słowo jest prawem. Ludzie zrobią to, co na nich wymusisz, bo to Ty wypłacasz im pensje. Pytanie, czy tego naprawdę chcesz? Ile razy okazało się, że zrobiliście coś, co zużyło dużo czasu, nerwów, pieniędzy i jakoś się rozpłynęło? Ile to razy po kolejnym inspirującym artykule o marketingu znalazłeś w końcu „brakujące ogniwo” do obrotów na poziomie Apple’a. Rzuciłeś się do roboty i nic. Ile razy wymyśliłeś kolejny produkt, który tym razem zapewni Ci dozgonny pasywny przychód z licencji i … produkt zakończył się sukcesem, tylko „głupi klient” nie kupił?

Zacznij od Karty Projektu

Chcę dać Ci do ręki narzędzie, które działa jak mega środek antykoncepcyjny na słabe pomysły w organizacji. Jest to Karta Projektu. Narzędzie do inicjowania projektów wykorzystywane przez organizacje, które zarządzają i realizują projekty. Celem takiej karty jest sprecyzowanie, co naprawdę chcemy osiągnąć, jakich korzyści oczekujemy, ile jesteśmy gotowi zainwestować czasu, pieniędzy i innych zasobów. Proste jak budowa cepa, ale skuteczne niesamowicie. Zresztą zaraz zobaczysz.

Karta Projektu w wersji najprostszej

Od razu na wstępie — nienawidzę biurokracji! Karta projektu nie ma być papierem zabijającym inicjatywę. Formę możesz zastosować dowolną: od dokumentu Word, przez prezentację, kartkę A3, fresk, czy malowidło węglem. Cokolwiek Ci podpasuje. Kluczem jest przejście przez sensowny zestaw pytań:

  1. Co Cię skłoniło do realizacji projektu?
  2. Co chcesz osiągnąć?
  3. Po czym poznasz, że osiągnąłeś sukces?
  4. Co trzeba zrobić, żeby projekt zakończył się sukcesem?
  5. Jakie zasoby jesteś gotów przeznaczyć na realizację?
  6. Kiedy oczekujesz wyników?
  7. Kto dopilnuje, żeby zadziało się to, co zaplanowałeś?

I na początek wystarczy 🙂 Zarządzanie ryzykiem zostawimy sobie na inny moment. Jeżeli Twój pomysł przejdzie test tych pytań, to jest sukces! Jak niby te pytania mają Ci pomóc? Pomogą Ci przeskoczyć kilka pułapek i albo wzmocni pomysł, albo przyspieszy decyzję o jego zabiciu.

 

Pułapka 1: nie chce mi się pisać

Jeżeli nie chce Ci się spisać swojego pomysłu na serwetce, to jak bardzo będzie Ci się chciało nad nim pracować przez kolejne kilka miesięcy? Moje doświadczenie pokazuje, że tak naprawdę wiesz, że:

  • czujesz, że pomysł nie do końca ma sens i boisz się, iż nie jest dobry,
  • wiesz, że trzeba będzie go zmienić, żeby miał sens, a chciałbyś od razu wymyślić coś genialnego,
  • przeczuwasz, że może być dużo większy niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Tylko, że… to wszystko jest jak najbardziej w porządku! Jeżeli:

  • Pomysł nie ma sensu — oszczędzasz czas i pieniądze już teraz!
  • Pomysł wymaga ulepszenie — chyba lepiej wiedzieć to teraz, niż po długiej podróży w złym kierunku.
  • Pomysł jest większy niż się wydaje — warto mierzyć siły na zamiary, niż obudzić się z ręką w nocniku.

Choć nadal nie niweluje to braku chęci do pisania, pokazuje, dlaczego Ci się nie chce 🙂 Żeby ją zwalczyć, proponuję metodę, którą już opisywałem.

Pułapka 2: nie wiem, czego naprawdę chcę

Czasem coś popycha Cię do działania, ale tak naprawdę nie wiesz, czego chcesz. Masz pomysł na „nowy, mega-portal dla swojej grupy docelowej”. Wiesz, co trzeba zrobić, tylko brakuje odpowiedzi na pytania „po co?”, „co ja z tego będę miał” i „po czym poznam, że wszystko zakończyło się sukcesem”. Jeżeli sam nie znasz celu, to może nie warto w to wciągać też innych ludzi? Co prawda w historii ludzkości są wariaci, którzy nie wiedzieli dokąd płyną i osiągnęli sukces. Dużo więcej było tych, o których historia litościwie milczy 😉 Ty decyduj, do której grupy chcesz należeć.

Pułapka 3: biorę pod uwagę tylko małą część rzeczy do zrobienia

Niedocenianie wielkości przedsięwzięcia to ogromne zagrożenie. Jeżeli przygotujesz się na starcie z krokodylem, a napotkasz smoka, może być słabo. Niestety bardzo często zbyt optymistycznie patrzymy na wielkość wyzwania. W IT standardowy mnożnik, który urealnia nakład pracy to 1,8. Przez tę wartość należy przemnożyć koszty i czas, które oszacował zespół, żeby zyskać realną wartość.

Dzięki Karcie Projektu będziesz wiedział wcześniej, czy potrzebujesz antysmoczej balisty, czy może mała kusza wystarczy.

Czas na decyzję

Mam nadzieję, że mi się udało. I w tym roku zamiast robić dużo rzeczy i spalać się, będziesz więcej pisać i palić notatki. A to po to, żebyś inwestował energię w To, co da Ci największy zwrot. A czas zaoszczędzony na nierobieniu, hm… genialnych inaczej projektów, przeznaczył na rzeczy ważniejsze.

Powodzenia w rzezi 🙂

(*) Tak, w trakcie pisania tego tekstu ucierpiało wiele moich pomysłów. Zginęły jednak szybko i humanitarnie. To tylko ja, jako autor miałem poczucie, że coś robię nie tak. Mam nadzieję, że ich ofiara nie poszła na marne i zdecydujesz się zrobić to samo z większością swoich „genialnych idei”.

Artykuł miał premierę w Productive! Magazine No. 10

Fot: Flickr/cogdogblog CC BY-SA 2.0

Mariusz Kapusta
Mariusz Kapusta
Ekspert zarządzania projektami z ponad 17 letnim doświadczeniem, trener i przedsiębiorca. Od prawie 9 lat jest też właścicielem firmy Leadership Center. Autor książki „Zarządzanie projektami krok po kroku” i twórca metody 12 pytań, które w bardzo prosty sposób uczą zarządzania projektami. Z pasją tworzy gry symulacyjne dla managerów. Triathlonista i maratończyk. Wielbiciel Rozwoju Osobistego, czemu daje wyraz na mariuszkapusta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *